Czy słodycze to dobry prezent?

 

W grudniu wszyscy myślami jesteśmy przy choince – dorośli oczywiście rozmyślają o organizacji Świąt Bożego Narodzenia, przygotowaniach, upominkach i kosztach, jakie niosą ze sobą te uroczyste dni, a dzieci marzą o choince, śniegu i oczywiście prezentach.

Jak wiadomo, wybranie dobrego prezentu, który ucieszy obdarowanego i naprawdę mu się przyda, jest nie lada sztuką – a w przedświątecznym pędzie niewiele osób ma czas na refleksję i w rezultacie często wybiera „gotowce” z supermarketu, aby tylko coś położyć pod choinką. Gdy dorośli dostają kolejny zestaw kosmetyków, to można powiedzieć „pół biedy”, ale gdy dziecko dostaje od krewnych i znajomych paki słodyczy i kolejnego czekoladowego Mikołaja – jest to powód do zmartwienia dla rodziców. Trudno bowiem odmówić dziecku konsumpcji takiego zestawu – w końcu to prezent, który Mikołaj zostawił u babci czy cioci właśnie dla niego.

Rodzice zwracający uwagę na to, czym karmią swoją pociechę, bardzo często są postawieni w niezręcznej sytuacji – sami nigdy nie pozwoliliby dziecku jeść tak dużej ilości, tak niskiej jakości słodyczy w tak krótkim czasie. Okres świąteczny staje się, samoistnie i bez ich przyzwolenia, czasem, gdy to rodzina i znajomi zaczynają decydować o tym, co dziecko zjada.

Gdy kilkuletni szkrab dostaje worek słodyczy z „promocji” w supermarkecie, nie należy się łudzić, że jest tam cokolwiek zdrowego dla dziecka – przede wszystkim masa cukru, całkiem niewiele kakao, które w czekoladowych słodyczach jest najcenniejsze, mleko w proszku (często akcentowane jako ten „zdrowy” aspekt słodyczy), utwardzone tłuszcze roślinne (niezdrowe, niewskazane dla dzieci tzw. tłuszcze trans), emulgatory (najczęściej lecytyna sojowa, a coraz częściej również polirycynoleinian poliglicerolu kodowany jako E476) i dodatki aromatyczne rzadko mające cokolwiek wspólnego z naturą. Dodatkowo, tego rodzaju słodycze „sezonowe”, w których liczy się wygląd i cena, często zawierają sztuczne barwniki szkodliwe dla dzieci.

Można mówić, że ciocie, babcie i inni ofiarodawcy darują dziecku słodycze „w dobrej wierze”. Można też – zakładając, że dorośli powinni być odpowiedzialni – powiedzieć, że robią to po prostu bezmyślnie. Tego rodzaju prezenty w istocie nie są prezentem dla dziecka, tylko bardziej „karą” dla niego i jego rodziców. Wyprodukowane jak najtaniej i owinięte w kolorowe papierki słodycze to gwarantowane problemy z brzuszkiem, niepotrzebne podnoszenie oczekiwanego przez mózg poziomu słodkości pożywienia, a w dłuższej perspektywie problemy z próchnicą zębów, otyłością i nawykiem pochłaniania dużych ilości słodyczy.

W czasach, gdy w okresie Świąt Bożego Narodzenia dzieci jadły kubańskie pomarańcze i węgierską czekoladę „z palmą”, słodycz był rzadkością, rarytasem i dawanie go na prezent mogło mieć uzasadnienie. Dziś żyjemy w czasach nadmiaru – słodycze atakują nasze dzieci codziennie, bez okazji, rodzicom trudno jest zapanować nad ilością słodyczy, jakie pochłania dziecko.

Warto przemyśleć, czy w nadchodzące święta chcemy, aby nasze dziecko znów zostało obdarowane słodyczami – a może lepiej powiedzieć ciociom i babciom, że w tym roku czekoladowym mikołajom mówimy „nie” i wolimy puzzle, książeczki czy inne rozwojowe zabawki. A o słodkości w domu zadbamy sami – i świadomie wybierzemy, czego nasz maluch spróbuje w te święta – czy będzie to domowe ciasto, czy kutia, prawdziwy kompot z suszu czy inny przysmak, który robimy na wyjątkowe okazje. Niech Święta Bożego Narodzenia kojarzą się naszym milusińskim z wyjątkową atmosferą, prawdziwymi smakołykami przygotowywanymi w domu, radością wspólnego przeżywania wyjątkowych chwil.  Pamiętajmy, że nasze dzieci, gdy dorosną, tak będą obchodzić święta, jak dziś je nauczymy. 

 

Słodycze dla dzieci wyłącznie bez chemii i niebezpiecznych barwników.